• Wpisów: 1152
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 220 dni temu, 16:06
  • Licznik odwiedzin: 37 010 / 2420 dni
 
niunia1993
 
Kochani ♥
Wstawiam dla was kolejną recenzje 2 odcinka Gry o tron ♥ Mam nadzieję, że spodoba wam się.
Miłej lektury ♥
Jeśli ktoś nie czytał 1 odcinka to zapraszam
niunia1993.pinger.pl/m/27486396

W tym odcinku widać jak bardzo Cercei nienawidzi Tyriona. Jak ona strasznie nim gardzi i najchętniej by się
go pozbyła. Bezcenną minę zrobiła Cercei i Jaime na wieść o tym, że Bran nie zginął. Szkoda tylko, że on nic nie
pamięta pewnie film inaczej by się potoczył.
Tak w ogóle cieszę się, że Tyrion kilkukrotnie walnął Joffreya po twarzy, dostał od wuja Tyriona lekcję
dobrych manier. Którą na pewno zapamięta do końca życia.

W rozmowie Catlyn Stark i Cercei Lannister odczuwam, że mówi prawdę albo tak dobrze gra i nie widać po niej, że sądzi
inaczej. Nie ufam tej kobiecie bo jest zbyt przebiegła.I nie potrafię wybaczyć jej za to co zrobiła. Kurcze przecież
to jest dziecko. Chociaż raczej po Jaime widać bardziej, że jest chamski, i to co mówi to jest jedno wielkie kłamstwo.
Widać, że to fałszywy człowiek, któremu nie można ufać.

Jon Snow wyrusza na Mur, żeby zostać bratem z nocnej straży. Strasznie chamsko go potraktowała Catlyn, która nienawidzi
go za to, że Ned Stark 17 lat temu wyruszył również pomóc Robertowi i rok pózniej wrócił z Jonem. Catlyn nie może
znieść jego obecności bo cały czas pamięta o tym co się stało. Uważam, że nie powinna jego za to winić, on przecież nic
jej nie zrobił. Więc jak przyszedł pożegnać się z Branem to bardzo chamsko się do niego zwracała. Ważne, że ma kochające
rodzeństwo, które bardzo dobrze go traktuje. Ale tak oglądając ten odcinek uważam,że Arya chyba najbardziej go lubi, bo z
wielką miłością z nim się żegna co jest piękne.

W tym samym czasie co wyruszył Jon wraz ze swoim wujem Benjaminem oraz Tyrionem,który "Chce zobaczyć największą
konstrukcje wznisioną rękami nieustraszonychstrażników." , "Chce tylko stanąć na murze i naszczać na koniec świata".
W drugim kierunku wyrusza Ned Stark z córkami i całym królewskim dworem na królewską przystań. Pięknymi słowa Ned
żega się z Jonem "Służba w nocnej straży to zaszczyt. Od tysięcy lat Sarkowie bronią Muru. A ty jesteś Starkiem, może
nie z imienia, ale z krwi na pewno." I odtąd każdy sobie pewnie zadaje pytanie kto jest jego matką? Szczerze w najbliższym
ani pózniejszym czasie się nie dowiemy chyba, że ktoś obejrzy ostatni odcinek 6 sezonu, ale nie radzę tak raptownie przywijać
do tego momentu bo i tak wiele rzeczy się będzie działo przez te kilka sezonów.

Najbardziej to współczuję dla Daenerys mąż ją tylko i wyłącznie rucha i traktuje jak jakąś kurwę. Ale to się zmieniło
w tym odcinku i dzięki Doreah, która uczy ją sztuki miłości, dzięki temu wszystko się zmienia w ich życiu łóżkowym i nie
tylko. No i w kocu Daenerys jest zadowolona z tego związku.

Strasznie mi szkoda Brana, który biedny zapadł w śpiączku po tym jak Jaime Lannister zepchnął go z wierzy.
Jego rozpaczona matka siedziała przy nim i czekała na cud. Ale jednej rzeczy nie mogę pojąć. Matka jego nie chciała
opuszczać sypialni swojego dziecka ale kiedy został on zaatakowany to po jakimś czasie ona opuściła jego bo musiała
odnalezć osobę, która chce jej niewinnego dziecka śmierci. Nie mogę pojąć tego, kiedy nic się nie dzieje to siedzi przy
nim a jak prawie umarł to go opuszcza. Dobrze, że jego starszy brat Robb, inaczej podchodzi do tego wszystkiego i nie
może pojąć zachowania swojej matki.

Po tym odcinku już w ogóle nie znoszę Sansy, co z tego, że jest już dla Joffreya. Przez nią zgineły dwie niewinne istoty.
Syn rzeznika i jej piękna Dama (wilkor). Głupi Joffrey zaatakował jej siostrę i jej znajomego to jeszcze ta głupia smarkula
była na swoją siostrę zła. Mógł ten wilkor zjeść tego Joffreya przynajmniej nic już złego by nie zrobił.
Nieznoszę Lannisterów to kreatury ludzi. To odrażające gnidy, które powinny umrzeć.
Arię natomiast bardzo lubię jest trochę wredna ale to tylko dla swojego rodzeństwa i tylko dla tych co są dla niej
źli, czyli już kilka osób się znajdzie. Nie jest jak większość lady w tych czasach raczej czuje się jak chłopiec lubiący
się bić.

Koniec ♥

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Kocham Tyriona, Jona i Brana. T o nich najbardziej się martwiłam oglądając "Gre o tron". Jaime ma swoje za uszami, ale jest fajną postacią. Natomiast wątek z Denerys jest ciekawy, ale nie lubię jej, bo okropnie potraktowała Mormonta, którego bardzo lubię. A co do Jofreya to tylko czekałam na jego śmierć. A Sansy nie lubiłam bo w porównaniu do swojej siostry jest strasznie denerwująca i ciapowata.
     
  •  
     
    @Hanti: Ja to mogłabym samego Jona oglądać jego wątki są świetne. Ja to na początku nie lubiłam Jaimego ale z czasem go polubiłam. A tak szczerze to Mormont tak trochę na to zasłużył ale nie ma co Daenerys jest nie obliczalna.